Czy SMO będzie nowym SEO?
Koncepcja SMO, czyli Social Media Optimization, od jakiegoś czasu pojawia się w kontekście alternatywy dla dobrze znanego SEO. Choć nie jest wcale taka nowa (pojęcie ukuto w 2006 roku), polski Google wyrzuca 772 strony na zapytanie „social media optimization”. Zatrważająco mało.
SMO is the new black
Idea leżąca u podstaw SMO jest następująca: ludzie nie trafiają na interesujące ich treści w Internecie przez wyszukiwarki. Z wyszukiwarek trafiają raczej na rzeczy przypadkowe, natomiast o stronach, które okazują się dla nich naprawdę wartościowe, dowiadują się dzięki poleceniu przez innych ludzi.
Coś jest na rzeczy. Gdy analizuję np. zawartość swojego Google Readera, okazuje się, że większość moich RSS-ów wylądowała tam dzięki poleceniu znajomych, flakom i blipom, czy linkom w blogrollach na wcześniej już odwiedzanych blogach.
Jeśli spojrzeć właśnie z tej perspektywy na to, jak ludzie docierają do ciekawych dla nich stron, można wnioskować, że to nie optymalizacja strony dla wyszukiwarek, rozumiana na rynku głównie jako link building, jest najlepszym sposobem docierania do potencjalnych klientów. Właściciel internetowego biznesu powinien raczej skupić się na optymalizacji strony dla mediów społecznych, czyli serwisów społecznościowych, blogów, mash-upów.
Całkiem stary eksperyment (z 2007 roku, czyli sprzed boomu na Twittera) przeprowadzony przez marketingexperiments.com pokazuje, że dobrze przeprowadzona kampania SMO daje dużo większy zwrot z inwestycji niż podobnego kosztu kampania AdWords. Kampania SMO prowadzona przez 12 miesięcy przyniosła w tym eksperymencie 93 000 wizyt. Miesięczna kampania AdWords — 2057. Co więcej, koszt wizyty z linku w AdWords wyniósł 15 razy więcej niż koszt wizyty z kampanii SMO.
Jak robić social media optimization?
Co to właściwie znaczy: optymalizować stronę dla mediów społecznych?
- Ułatwiaj dodawanie strony do serwisów społecznościowych i mash-upów zamieszczając przyciski Facebook, Blip, Flaker, Wykop, Delicious i wiele podobnych.
- Używaj ładnych adresów URL czyli takich, z których można wywnioskować, jaka jest zawartość strony. Klasycznie złymi przykładami są URLe na stronach Onetu czy Gazety.pl, składające się z nic nie mówiących cyfr i przecinków, które co więcej utrudniają wklejanie linków na forach dyskusyjnych.
- Taguj w sensowny sposób zawartość swojej strony.
- Używaj licencji sprzyjającej cytowaniu strony, np. Creative Commons i wyraźnie zaznaczaj, że jej używasz.
- Używaj kanału RSS i propaguj go przez RSS-autodiscovery.
- Zamieść na stronie widget swojego konta w serwisach mikrobloggingowych lub co najmniej — zachętę do obserwowania twojego profilu.
- Uczestnicz w dyskusjach wewnątrz innych społeczności. I nie chodzi tylko o dyskusje na temat tego, co oferuje twoja strona. Po prostu, udzielaj się w społeczności, bądź dla niej wartościowy i zacznij być rozpoznawany. Doskonale robi to Viren Bhandari ze skarpetkowo.pl, który poprzez Flakera rekrutuje testerów swoich skarpetek. Dzięki temu, że Viren nie jest monotematycznym geekiem skarpet i potrafi rozmawiać tez na inne tematy, jest chętnie obserwowany przez innych flakerowiczów, którzy prędzej czy później trafią na stronę jego sklepu.
- Bloguj i komentuj inne blogi. Większość sklepów internetowych zmienia ofertę co kilka miesięcy, powodując tym samym, że odwiedzający traca motywację do częstych odwiedzin. Rozwiązaniem tego problemu może być blog sklepu czy firmy, który zatrzymuje czytelników na dłużej pod szyldem konkretnej marki. Znów, blog nie musi być wyłącznie na temat oferowanego produktu. Np. blog e-lady, zrobiony przez agencję JanMedia to na pierwszy rzut oka typowy babski blog „o życiu”, choć promuje sklep internetowy z bielizną E-Lady.
Jak widać, SMO to żadna magia, a jedynie dość zdroworozsądkowe zasady myślenia o tym, jak przyciągnąć potencjalnego klienta pod swój adres www. Jednak w Polsce ten sposób myślenia jest wciąż jeszcze w powijakach. Brak komunikacji z klientami na twitteroidach jak Blip czy Flaker to zapewne pochodna małej popularności serwisów mikrobloggingowych. W większości e-sklepów, których właściciele płacą za pozycjonowanie i SEO, brak podstawowych przycisków dodawania do mash-upów i serwisów social bookmarking pod ofertami produktów. To wynika pewnie ze słabej świadomości właścicieli e-commerce'ów, że coś takiego, jak social bookmarking czy mash-up w ogóle istnieje i generuje jakikolwiek ruch.
W ojczyźnie Naszej-Klasy intuicyjnie robione SMO na ogół sprowadza się do zakładania kont sklepów na N-K, na przykład takich, jak to zjawisko. Dlatego sądzę, że na rodzimym rynku SMO jeszcze długo nie wejdzie specjalistom od SEO w drogę.
-
01-06-09, 17:36
Bardzo fajnie i przystępnie napisany artykuł. Absolutnie się z Tobą zgadzam, gdy piszesz : "W ojczyźnie Naszej-Klasy intuicyjnie robione SMO na ogół sprowadza się do zakładania kont sklepów na N-K, na przykład takich, jak to zjawisko. Dlatego sądzę, że na rodzimym rynku SMO jeszcze długo nie wejdzie specjalistom od SEO w drogę."
Serdecznie pozdrawiam,
Marta -
08-06-09, 16:58
Natchniony tym wpisem i wczesniejszym na ittechnology.. postanowilem w koncu dzis poprawic swoje serwisy od strony SMO wlasnie. Na biezaco bede sprawdzal efekty jakie przynosza zmiany, ktore wprowadzilem.
-
12-06-09, 14:42
No dobrze. Artykuł zacny, własciwie stanowi zebranie w jedno miejsce sporej wiedzy (np. osoby lansujące się w społecznościach doskonale wiedzą z czego korzystać, jak tagować, linkować, itp.) ale mam pytanie: co to ma do SEO? SMO raczej można uznać za rodzaj buzzmarketingu realizowanego w sposób świadomy i ekspercki, ale wyszukiwarki to wyszukiwarki.
Oczywiście można próbowac fantazjować dalej, że tak rekomendowane witryny będą i w wynikach wyszukiwania wychodziły wysoko - ale to już było, to SEO PR, które jest pokłosiem tak marketingu szeptanego, jak i świadomych działań media relations w Sieci.
Pozdrowienia :)
-
17-06-09, 21:39
propagacja linkow na innych stronach podniesie linkowana strone w wynikach to chyba jasne : ) ludzie wrzucajac linki na blogi czy fora robia za nas polowe pracy zwiazana z pozyskiwaniem linkow.. co prawda nie beda to linki z anchorem ale dodatkowe linki wzmacniajace sile domeny, roznicujace ip, anchory i ilosc bl.
-
21-06-09, 17:30
To ciekawe...
1. To właśnie dzięki antyweb.pl
2. przeczytałem artykuł o sklepie skarpetkowo.pl
3. gdzie zauważyłem twój komentarz.
4. Kliknąłem link gryziemy.net,
5. przeczytałem wartościowy artykuł
6. no i komentuję.
7. Wpisuję ksywkę, adres, stronę i skrócony przykład SMOdziała? działa :)
-
20-07-09, 00:03
Oczywiście, że działa :-)
Pozdrawiam serdecznie
-
19-11-09, 14:31
Ja już nie pamiętam jak tu trafiłem, bo strona czekała w FF na przeczytanie kilka dni. Ale teraz wiem, ze warto było. Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że dobrze robię, starając się być we wszystkich "nowych mediach".
Pozdrawiam
Piotr -
18-01-10, 18:40
Dziala I to calkiem dobrze seo zajmuje sie 10 lat I linki z takich miejsc jak blogi Fora I inne 2.0 sa bardzo wartosciowe. Padaja zazwyczaj w dyskusjach tematycznych, czyli podnosza pozycje w wynikach wyszukiwania. Rowniez sa cytowane na innych blogach dajac kolejnego linki. Przeprowadzilem maly eksperyment z wykop.pl umieszczajac linka do jednego artykulu z www.ksiegapozycjonera.pl wynik to 108 odwiedzajacych w ciagu jednego dnia. Daje to ogromne mozliwosci promowania serwisu.
-
01-02-10, 22:41
Dobry artykuł!
SMO jest uzupełnieniem marketingu partyzanckiego tak jak SEO, jednak skala nieco inna.
Nie wyobrażam dodać na facebooka jako znajomego firmy zajmującej się np. CNC
-
11-06-10, 15:07
Super wpis, bardzo dziękuję za natchnienie (: