W kulki z klientami, a najlepiej usta-usta. Po konferencji WOMM
Piątkowa Konferencja rze muwie WOMM organizowana przez Mediafuna dostarczyła wrażeń, o których wciąż ciężko mi zapomnieć. Przede wszystkim dlatego, że obnażyła arogancję polskiej branży PR.
W telegraficznym skrócie
Motywem przewodnim imprezy było pytanie: dlaczego tzw. marketing szeptany (czyli WOMM — Word of Mouth Marketing) uprawiany w polskim Internecie osiągnął takie dno? Chodzi głównie o spamowanie forów internetowych udawanymi recenzjami konsumenckimi, podszywanie się pod zadowolonych klientów, masowe wklejanie marketerskich komentarzy na blogach. Co na to branża? W końcu ktoś zleca takie działania, a ktoś je wykonuje, skutkiem czego podupada wizerunek podmiotów, na których opiera się cały e-PRowy biznes.
Zwykle na tego typu imprezach najbardziej zapadają w pamięć prelekcje świetne (tu: wystąpienia Piotra VaGla Waglowskiego i Natalii Hatalskiej) i wystąpienia żenujące (panel PR-owców z udziałem Norberta Kilena, Sebastiana Łuczaka i Marka Wróbla). O tych słabych, niestety, pisze się chętniej...
Bo powinno wystarczyć 10 przykazań
Zza stołu panelistów z branży PR padły głosy, że żaden kodeks dobrych praktyk w obszarze e-PR nie jest do niczego potrzebny, bowiem wystarczy elementarna uczciwość. Winę za wpadki w internetowej komunikacji z konsumentami ponoszą niewykwalifikowani stażyści i szeroko pojęta siła wyższa. Jednocześnie, jak twierdzili paneliści, agencje PR starają się odwodzić swoich klientów od nieuczciwych praktyk, przekonując ich, że są to działania na dłuższą metę nieskuteczne. Edukują syzyfowym wysiłkiem rynek i promują rzeczoną elementarną uczciwość, ale cóż mogą poradzić, że inni robią swoje?
Paneliści sprawiali wrażenie, jakby urwali się z głębokiego oflajnu, nie do końca świadomi tego, jak często zwykły internauta spotyka się w sieci z przykładami brudnego e-marketingu. Padło nawet określenie „wy tam w tym Internecie”, pojawiły się ubolewania nad stanem mediów internetowych, których sposób pracy daleko odbiega od tego, do czego przywykli tradycjni PR-owcy z czasów prasy, radia i telewizji.
Usta-usta, nawet nie potrzeba stażystów
Niestety, szczerze nie wierzę w to, że kodeks dobrych praktyk WOMM rozwiązałby bolączki branży, a tym bardziej — że wystarczyłaby elementarna uczciwość. Uczestnicy panelu bagatelizowali problem chyba dlatego, że są zwyczajnie nieświadomi tego, że niechciane praktyki uprawia się w sposób oficjalny i zinstytucjonalizowany. I to bez pomocy stażystów...
Krakowska grupa Adweb od jakiegoś czasu działa w obszarze e-PR przy pomocy serwisu Usta-Usta. Usta-Usta gromadzi w jednym miejscu e-PR agentów, którzy rekrutują się spośród zwykłych internautów, na co dzień aktywnych na forach internetowych. Owi agenci mają za zadanie rozpytywać się na swoich forach i blogach o konkretne marki i produkty. W zamian — otrzymują punkty, które wymienić mogą na gadżety. Na przykład — program antywirusowy. Albo dwupłytową składankę. Niektórzy agenci — ale nie wszyscy! — mogą dostać produkt do przetestowania. Zapewne szeptanka idzie wtedy łatwiej...
Usta-Usta kładzie nacisk na uczciwą działalność swoich marketerów. W regulaminie wyraźnie zaznacza, że oczekuje od agentów przejrzystości intencji, jawności wypowiedzi, wiarygodności itp. Teoretycznie nie ma się do czego przyczepić.
Ale w praktyce, tylko Donna powali faceta na kolana
Tylko czy internauci, którzy mogą połasić się na gadżet w zamian za szeptanie na forach, to ci sami internauci, którzy czytają regulaminy seriwsów internetowych? Czy ci, którzy w życiu nie mieli danego produktu w ręku, są w stanie napisać o nim szczerą i wiarygodną opinię?
Mój blog został niedawno odwiedzony przez agentkę Usta-Usta „rozpytującą mimochodem” o bieliznę Donna. Właściwie dopiero dzięki oburzeniu czytelniczek, które bieliznę Donna widziały już na setkach innych forów i bez pardonu objechały zabłąkaną agentkę, dowiedziałam się o Usta-Usta (podziękowania dla czujnych internautek:).
Śledząc fora pełne subtelnych dyskusji o stopniu seksowności bielizny Donna można od razu przekonać się, jak wygląda usta-usta-szeptanie w praktyce. Sponsorowana szeptanka jest demaskowana przez rozmówców już na początku wątków, a dyskusje, zamiast dotyczyć rzeczonej bielizny, schodzą na temat tego, czy wypada polecać produkty za punkty. Mimo tego, że regulamin Usta-Usta zaleca jawny marketing szeptany, agenci rzadko kiedy w pierwszym poście zaznaczają, że inicjują dyskusję ze względu na akcję e-marketingową. Po prezentacji VaGli mam podjrzenia, że na takie działania też znalazłyby się jakieś paragrafy...
Czy komuś zależy?
Co mnie najbardziej dziwi, to że tego typu sformalizowana działalność e-PRowa nie została jeszcze w żaden sposób napiętnowana. Płacenie za szeptankę gadżetami powoduje negatywną selekcję szeptaczy (bo kto się zgodzi poświęcić swoją reputację na forum za punkty???), co skutkuje nieprofesjonalnymi działaniami marketingowymi dość niskiej jakości. Moim skromnym zdaniem ktoś, komu zależy na pozytywnym wizerunku usług marketingu szeptanego, powinien jakoś zareagować. A może branży PR nie zależy na dobrym PR-ze?
Na koniec wielkie podziękowania dla jednoosobowego kombajnu multimedialnego w osobie Maćka Budzicha za świetne zorganizowanie wartościowej imprezy — kto nie był, niech żałuje. Inne opinie można poczytać u Natalii Hatalskiej, Jacka Gadzinowskiego, Tomasza Topy, Dominika Kozy.
-
31-03-09, 16:01
Problem nie jest tylko nasz lokalny co niezbyt niezbicie pokazuje kilka odcinków UserFriendly, w tym http://ars.userfriendly.org/cartoons/....
-
31-03-09, 18:10
Dokładnie - podziękowania dla Maćka za zaangażowanie i zorganizowanie bardzo dobrej konferencji. Miejmy nadzieję, że niebawem będzie możliwość spotkania się na kolejnym "łomie" - oby z myślą że wszystko idzie "ku dobremu".
Moje przemyślenia na temat konferencji - -
31-03-09, 20:21
W uzupełnieniu, moje 0,03 PLN ;) do tematu
http://www.gadzinowski.pl/index.php/2... -
31-03-09, 20:51
Pierwsze miejsce gdzie po konferencji palcem wytyka się konkretne firmy. Niech zacznie się polowanie :D
Moje wrażenia i firmy przywołane na konferencji :
http://epijar.wordpress.com/2009/03/3...Pozdrawiam!
-
01-04-09, 00:25
@Jacek:
Nie wiem, czy zauważyłeś, ale tekst *już* linkuje Twojego bloga ;-)
-
01-04-09, 09:20
Witam,
Julio i Ryszardzie (komentarz długi ale proszę się nie zniechęcać) po przeczytaniu tekstu widzę, że nie do końca zrozumieliście zasady Usta-Usta i wiele z tego co napisaliście mija się z prawdą.
Zanim je wyjaśnię, wtrącę jeszcze jedno: stworzyliśmy dla Administratorów i moderatorów for specjalną akcję na Usta-Usta, po to by przybliżyć im jak powinien wyglądać prawdziwy, jawny i etyczny marketing. Zbudowaliśmy do tego odpowiednie forum, by móc wspólnie stworzyć i zrozumieć zasady jakie obowiązywać powinny w kontaktach agencje - fora/serwisy.
O marketingu szeptanym mówimy jawnie - wystarczy do nas napisać: Kwatera@usta-usta.pl i zapytać się o zdanie lub wyjaśnienie - tak wyglądają również standardy dziennikarskie (zanim cokolwiek się zapyta - sprawdza się każde źródło)
Napiszcie zatem do nas maila - odpowiemy jak można załapać się do akcji specjalnej - poznacie na własnej skórze jak działają Usta-Usta.A teraz w sprawie tekstu:
- "Usta-Usta gromadzi w jednym miejscu e-PR agentów" To żadni e-PR (brzmi to co najmniej jakbyśmy za to im płacili ;>) to zwykli internauci, którzy są aktywni i lubią dyskutować wśród swoich znajomych.
- "Owi agenci mają za zadanie rozpytywać się na swoich forach i blogach o konkretne marki i produkty." Owi Agenci, którzy dostali produkt do przetestowania mają za zadanie ocenić go i wyrobić sobie o nim opinię a następnie podyskutować o tym wśród swoich znajomych (!).
Agenci, którzy nie stosują się do kodeksu Usta-Usta są upominani a jeśli to nie pomaga są eliminowani z akcji.
Agent zanim weźmie udział w akcji informowany jest co najmniej 3-4 razy o zasadach jakie obowiązują go podczas akcji.
- "W zamian — otrzymują punkty, które wymienić mogą na gadżety. " Czy pisząc ten tekst, pokusiliście się o zarejestrowanie się w systemie Usta-Usta i sprawdzenie jak to naprawdę jest? Agenci zakwalifikowani do akcji, którzy otrzymali produkt do testowania - mają wypełnić raport - to już opisałem wyżej. Agenci, którzy nie dostaną produktu to testów nie mają obowiązku wypełniać raportu(!) mogą za to wejść na nasze miejsca (prywatne fora) i dołączać się do dyskusji z własnej woli (za tę aktywność mogą dostać punkty - które wtedy[!] mogą wymienić na gadżety).
- "Usta-Usta kładzie nacisk na uczciwą działalność swoich marketerów. W regulaminie wyraźnie zaznacza, że oczekuje od agentów przejrzystości intencji, jawności wypowiedzi, wiarygodności". Nie tylko w regulaminie i jeszcze raz zaznaczę to nie marketerzy[!]. Kodeks Usta-Usta dostępny jest również w panelu użytkownika, wysyłamy go dodatkowo każdemu Agentowi przed każdą akcją.
- "Mój blog został niedawno odwiedzony przez agentkę Usta-Usta „rozpytującą mimochodem” o bieliznę Donna. " Twój wpis mówił o bieliźnie, a dokładniej o staniku konkretnej firmy - jako recenzja i opis, gdzie i za ile można go kupić. Osoba 'apricot'(wypowiedź 32 i następne) gdzie zawiniła?
Cz. II w następnym komentarzu... -
01-04-09, 09:20
CZ. II
- "sponsorowana szeptanka jest demaskowana przez rozmówców już na początku wątków" ale przecież nikt jej nie ukrywa..nie ma więc co demaskować. Jednym do czego musimy się przyznać to fakt, że kobiety zbyt ochoczo wzięły się do oceniania bielizny. Mieliśmy sporo na głowie by ganić osoby, które podeszły do tego zbyt 'luźno' - i nie raczyły przeczytać kodeksu. Każdy Agent z osobna dostał wytyczne co zrobił dobrze a co źle (jeśli spytalibyście się nas o przykłady co w tej sprawie zrobiliśmy - z pewnością byście je dostali;>).
Mam nadzieję, że wszystko zostało wyjaśnione..(uf) jeśli chcecie o tym podyskutować, macie pytania - piszcie.
Nie pracujemy pod przykrywką 'jawnego' marketingu - mamy przykłady nieetyczne innych firm, wielkich korporacji.
Działać jawnie i etycznie jak widać jest o stokroć trudniejsze niż zapłacenie stażystom by to robili za nas...
Ps. Gratulacje dla Maćka za konferencje, wreszcie coś się rusza. -
01-04-09, 09:49
Ryszard@ sorry za dubla. To z rozpedu.
-
01-04-09, 18:33
Bartku, cieszę się, że zechciałeś zostawić swój komentarz.
Jeden problem - twierdzisz, że mijam się w wielu miejscach z prawdą, a z tego, co piszesz, Usta-Usta działają dokładnie tak, jak to opisałam. W kilku momentach po prostu przepisujesz moje słowa własnymi słowami...
Przed napisaniem każdego tekstu na swioch blogach robię poważny riserczyk, toteż kilka dni temu zarejestrowałam się w Usta-Ustach, a konto usunęłam dopiero wczoraj w nocy (sprawdź logi serwerów). Stąd między innymi mój apetyt na dwupływtową składankę Chill-coś-tam-coś-tam i program antywirusowy;) Przystąpiłam nawet testowo do akcji dla biegaczy...
Mam wrażenie, że zbyt dużą uawgę przywiązujesz do nazw: wasi agenci to nie marketerzy, ich szeptanki to nie e-PR. Zwał, jak zwał, przecież wiadomo, o co chodzi.
Doceniam, że dbacie o jawność działań internautów zrzeszonych w programie usta-usta (takie nazewnictwo bardziej odpowiada?:), niemniej jednak musisz zgodzić się, że w praktyce działają oni niekoniecznie w zgodzie z najwyższą etyką marketingu szeptanego. Fajnie, że ich upominacie i bezlitośnie wywalacie z programu, ale przecież posty, które zdążą natłuc na forach i tak zostają, nie?
Co do konkretengo przykładu TW Apricot z dyskusji na Balkonetce - zapytaj o to, w czym zawiniła jej dyskutantki. Z jakichś przyczyn nie spotkała się z sympatią - może dlatego, że takie szeptanki po prostu irytują inetrnautów? "Wszędzie tylko Donna i Donna..." - coś jest na rzeczy, prawda?
Masz rację, że działać jawnie i etycznie jest dużo trudniej niż zapłacić stażystom. Mam jednak pewne podejrzenia, że działać przy pomocy internautów opłacanych próbkami produktów jest jednak trochę taniej...
-
02-04-09, 08:46
Witaj raz jeszcze :)
Odnosząc się do tego, że pisze dokładnie to samo co Ty jednak moimi słowami..;> Napiszę jaśniej:
Czy jest dla Ciebie różnica pomiędzy (nie piszę tego z ironią w żadnym calu):
- otrzymywaniem produktów - testowaniem ich - a następnie braniem udziału w dyskusjach na temat tegoż produktu
- a braniem udziału w dyskusjach, polecanie, zachęcanie, ocenianie produktu, a za swą aktywność jako nagrodę otrzymują opisywany produkt...?Zaznaczam, że od osób, które nie otrzymały produktu nie wymaga się wypełniania raportu. Otrzymują wyłącznie informacje o produkcie jako ciekawostkę, by mogli poznać nową, ciekawą firmę i jej produkty. Rozumiem też to, że jeśli komuś dany produkt się spodoba, będą oni przeszukiwać Internet w poszukiwaniu informacji, opinii czy ocen. Jednakże robią to z własnej woli a nie z naszego przykazania;>
Dla przykładu: jeśli uczestniczyłbym w akcji, gdzie Agenci mieliby oceniać laptopa marki x (jednak nie dostałbym go do przetestowania) to wejście na jakieś forum i zapytanie się kogoś o jego opinię, w tym wypadku jest już nie etyczne?... Ciężko stwierdzić. My takie działania monitorujemy i upominamy tych, którzy przekraczają granicę Kodeksu."Mam jednak pewne podejrzenia, że działać przy pomocy internautów opłacanych próbkami produktów jest jednak trochę taniej..." - pewnie tak, jednak nie rozumiem dlaczego te słowa kierujesz w naszą stronę?
Pozdrawiam! -
09-07-09, 21:43
Jak dla mnie to usta-usta to ściema maksymalna. Widocznie są jeszcze marketingowcy którzy się na to łapią.